Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty

Nasze lampy DIY

Zainspirowana taką lampą przystąpiłam do produkcji lamp do naszego Dobrego Domu. 

formą może być cokolwiek: moją forma była pokrywka pojemnika tortowego:)

bandaż gipsowy do nabycia w aptece za parę złotych pocięty na pasy...

...zamoczony i nałożony na formę

skorupa zdjęta z formy (następnego dnia)

gruntowanie ułatwia późniejsze malowanie; zwykły grunt do ścian, pozostałości budowlane:)

trzymadło wymontowane przez Kamila ze starego głośnika; gipsowa skorupka posprejowana miedzianym sprejem

trzymadło zamocowane śrubkami

gotowe!
lampa Krysi; formą była piłka plażowa, kolor: róż, na życzenie, dziury uwalniają światło, bo zrobiło się za ciemno:) 

lampa z papier mache, wykonana przez wakacyjnych gości, dzięki Majka!; formą był metalowy element maszyny rolniczej zakupiony przy okazji na olxie:), papier pięknie przepuszcza światło!


wersja czarna
wersja miedziana


Nasza betonowa podłoga

Ponieważ nie zgadzamy się na bylejakość, ponieważ nie lubimy podróbek (czyli drewnopodobnych płytek i paneli, a na ogrzewanie podłogowe nie wszystko się nada) zostawiliśmy EVERYWHERE betonową posadzkę. To zwykły chudziak, jaki wylewa się pod następne warstwy podłogowe, w naszym przypadku ostateczna warstwa. Po długich grzebaniach w internetach trafiliśmy na firmę  Arel oferującą hamerykańskie produkty do impregnacji betonu. Firma bardzo godna polecenia, kontakt z właścicielem bardzo rzeczowy i miły, porady techniczne bardzo cenne. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu z wykorzystaniem barwnika na parterze i w części gościnnej.

Najbardziej pracochłonne jest przygotowanie podłogi do impregnowania. Szorowanie.

Szorowanie w gościnnym salonie.



Odkurzanie ośmiornicą.
Malowanie barwnikiem w salonie gościnnym...


Malowanie barwnikiem w naszym salonie, wyk.Tola

Pięć warstw zabezpieczenia: barwnik, uszczelniacz 1, uszczelniacz 2, 2 warstwy wosku




Użytkowanie:)

 
W naszej części na piętrze zaimpregnowaliśmy beton bez pomalowania barwnikiem i efekt jest taki sobie. Widać wszelkie nieusuwalne zabrudzenia powstałe w trakcie budowy. Poprawimy zabarwionym woskiem, kiedy przyjdzie czas:)

W naszej górnej łazience poradziłam sobie z plamami zamalowując je na niebiesko. Nie jest źle:)

NASZA ściana z gliny lekkiej

Ścianę między salonem i naszą sypialnią postanowiliśmy wypełnić sami. Cegła albo bloczki słomiano-gliniane odpadły z powodów transportowych czyli finansowych, Padło na glinę lekką: glina-jest, słoma-jest, woda-jest, ręce, choć niewprawione-są. 
Udało się zwerbować dwóch niewolników: Robotnego Szwagra i Nianię i zaczęliśmy.


Zbrojenie z gwoździ i wkrętów.


Szalunek z płyty osb.

 
Mieszanie gliny ze słomą. Drużyna Niebieskich w akcji.

Żeńska drużyna Niebieskich wspiera duchowo.


Upychanie masy w szalunku.

Ubijanie kijaszkiem.

Ubite.

Pierwszy poziom odsłonięty.

Szalunek jedzie wyżej.


"Prawie" gotowe.

c.d.n.

Porażka?

Adela wróciła do szkoły tydzień temu. Miało być na próbę, ale zostanie już do końca roku szkolnego. Część powodów jej szkolnego nieszczęścia została usunięta lub spacyfikowana, reszta jest najwyraźniej do zniesienia.
Jakie wnioski?
Nie dla wszystkich dobre jest pozostanie w domu. Adela jest zwierzakiem stadnym, co do tego nie ma już wątpliwości. Mama i mała siostra to dla niej zdecydowanie za mało, a w naszej malutkiej wiosce inne kontakty niż szkolne nie występują. Gdyby to była Warszawa...;)
Jeśli chodzi o naukę, to stopień Adeli "uszkolnienia" był dla mnie nie do przeskoczenia i generował milion spięć dziennie. "Uszkolnienie" to przede wszystkim brak samodzielności, niechęć do wykonania czegokolwiek bez polecenia i bez scenariusza. A do takiego "szkolnego" uczenia ( ja ci tu zadam, a ty odrób odtąd dotąd, przy każdym zdaniu i zadaniu konsultując się jak to zrobić i czy dobrze) ja się z kolei nie nadaję. Doświadczeni w unschoolingu mówią, że dziecko, które już zaznało drylu szkolnego, musi przejść detox, reset; u nas nie widać było końca tego detoxu, co było dla nas obu bardzo frustrujące.
Zastanawiam się co będzie z Krystyną, która od września idzie do przedszkola.



kościotrup na pociechę

zaczęłyśmy z Adelą naukę o ciele człowieka, powstaje wielowarstwowy model, część pierwsza: szkielet

(z boku stanowisko Krystyny, małą też trzeba czymś zająć, bo inaczej...)


praca nad szkieletorem bardzo mnie pocieszyła, dajemy radę i obie jesteśmy z niego zadowolone, dobra robótka!

trudne początki

Rozpoczęłyśmy z Adelą trzeci tydzień nauki w domu i trzeba szczerze przyznać, że łatwo nie jest.
Przede wszystkim nie umiemy wyjść ze szkolnych ról: ja jako nadzorca-nauczyciel organizujący czas i rozliczający z wykonanej pracy i Adela jako poddany-uczeń, który czeka na wyznaczenie zadań a potem kombinuje, jak by tu się od nich ostatecznie wymigać lub odwalić najmniejszym kosztem.
Przeszkadza nam obu przyzwyczajenie szkolne, że nauczyciel coś "zadaje", a uczeń "odrabia".
Adela pyta rano co będziemy robić i oczekuje, że ją poprowadzę za rączkę. Tak ją wyszkolili:(

Przeszkadza moje poczucie odpowiedzialności za powodzenie całego przedsięwzięcia, które nie pozwala mi odpuścić i pozwolić jej się wynudzić do dna, aż sama coś zaproponuje. Gonię z pomysłami jak mogłoby być ciekawie, ale jednak w ramach "materiału". Zmuszam do czytania "Tomka w krainie kangurów" choć to ją szalenie nudzi i wolałaby Musierowicz, którą mamy na tapecie we wspólnym czytaniu z Tolą ( wróciłam do czytania im na głos i to jest super! Przemądrzałe nastolaty proszą: poczytaj mi, mamo!)
Przeszkadza niepewność jak będzie wyglądało to "zaliczanie" w naszej szkole, która nie ma żadnego doświadczenia z homeschoolersami; obawa że będą jednak przepytywać drobiazgowo z "materiału", lektur, a nie tylko sprawdzać czy realizujemy podstawę programową.

Potrzeba nam więcej luzu! Musimy dać go sobie samym i nawzajem. Nie wiem jak to zrobić!!!


Dzisiaj byłyśmy na wycieczce w Hajnówce. We trzy: ja , Adela i Krysia. Trzeba było zrobić zakupy gospodarskie i odwiedzić bibliotekę, żeby zachować pozory naukowego dnia. Biblioteka nieczynna w poniedziałki. Przez resztę dnia Adela ślęczała nad prezentem dla dawnej warszawskiej koleżanki, która zaprosiła ją na urodziny.






No i co z tego, że matma nietknięta, no co?

domowa szkoła

Dzisiaj pierwszy dzień nauczania domowego Adeli!
Zaczęłyśmy na luzie od angielskiego z duolingo . Potem było malowanie akwarelą, które spontanicznie przerodziło się w krótką lekcję o prehistorii i malowidłach naskalnych.


Potem było jeszcze o Banksym i jego muzealnej działalności.

Kryśka też była w szkole i pierwszy raz w życiu malowała akwarelą.


Krysi malowidło:


Jeszcze rozdział z "Tomka w krainie kangurów" i na pierwszy dzień chyba będzie dość:)